Pożyteczni idioci Allacha


 

Młodszym czytelnikom przypomnę, że określeniem „pożyteczni Idioci” batiuszka Lenin określał zachodnich – głównie francuskich - lewicowych intelektualistów i dziennikarzy, (za wikipedią) piszących entuzjastycznie o rewolucji bolszewickiej i ukrywających jej niepowodzenia. Po II wojnie światowej określenie zostało przejęte przez antykomunistów do określania osób o nastawieniu socjaldemokratycznym, organizacji lewicowych i pacyfistycznych, aby podkreślić, że ich działania obiektywnie pomagały ZSRR w zimnej wojnie.

 

Całe rzesze pożytecznych idiotów skupiały tzw. ruchy walczące o pokój na świecie, która to walka polegała głównie na blokowaniu zbrojeniowych inicjatyw USA, przy całkowitym milczeniu na temat zbrojeń radzieckich. Wszak było wszystkim (idiotom) wiadome, że Związek Radziecki zbroić się musiał, bo walczył o pokój. Nie trzeba dodawać, że ruchy te były finansowane przez KGB, bo oprócz „pożytecznych idiotów” brali w nich udział zwykli dorobkiewicze, zdrajcy, sprzedawczyki i inni, bardziej nieokreśleni, jak choćby Lady Ashton, do niedawna unijny komisarz spraw zagranicznych.

I tak to trwało dość nieskomplikowanie, dopóki Bóg nie odesłał na śmietnik całego sowieckiego komunizmu i zachodni, lewaccy intelektualiści i media pozostały bez swojego przedmiotu adoracji.

 

Ale myliłby się ten, kto by uważał, że skończyła się permanentna lewacka rewolucja, że lewacy odłożyli broń, że zrozumieli, iż po zbrodniach Stalina, Mao, Pol Pota, Castro i setek innych krwiożerczych rewolucjonistów, czas na uderzenie się w piersi i wybranie innej drogi.

 

Przytoczę za Waldemarem Łysiakiem fragment jego książki „Satynowy Magik”. Pisze w nim o Gramcsim, wielkim włoskim teoretyku komunizmu.

 

„Gramcsi, choć też komunista, to wyjątek potwierdzający regułę – prawdziwy geniusz(…) Jego notatki więzienne zawierały koncepcję rewolucji, która u schyłku tego stulecia przeobrazi cały glob, zmiecie całą tradycję do śmietnika, łącznie z etyką chrześcijańską, etyką mieszczańską i moralnością jako taką. Rewolucje polityczne to eksplozje pełne dymu rozrzucanego wiatrem, przemijają, a każdy Robespierre daje łeb, lecz rewolucje kulturalno – obyczajowe to gigantyczne terramoto, które buduje zupełnie nowy świat. Gramcsi pojął, że komunizm nigdy nie wygra zbrojnie ani ekonomicznie, czyli siłą militarną lub finansową, lecz może wygrać mentalnie, opanowując całą ludzką kulturę i posługując się nią do przemodelowania sposobu myślenia całych społeczeństw, do utorowania drogi dla tryumfu demoralizacji i libertynizmu. Finalnym rezultatem władzy kulturowej, jak ją nazwał, będzie nowy człowiek, człowiek arcytolerancyjny, akceptujący każde działanie i każde zjawisko, które dziś jeszcze uchodzi za grzech, za paskudztwo, za czyn bezwstydny lub zboczony, za bydlęckość par exellence. Żołnierzami tej kampanii będzie lewicująca, odpowiednio wytresowana elita intelektualna ludów. Jedyna broń: wszelkie media posługujące się drukiem, dźwiękiem obrazem”

 

To wszystko dzieje się na naszych oczach.

I mogę w czarnym śnie założyć, że ta cała lewackość wygra, że za 50 lat nie będzie chrześcijaństwa, nie będzie rodziny, nie będzie Polski, nie będzie patriotyzmu, nie będzie Boga. A za to będzie Nowy Wspaniały Świat, i wcale nie chodzi mi o kawiarnię Krytyki Politycznej.

 

Mógłbym tak założyć, gdyby nie jedno ale, o którym poniżej, które sprawia, że cała ta tak wyrafinowana w swym lewicowym makiawelizmie działalność lewackiej części naszego europejskiego społeczeństwa, jest tak naprawdę przyśpieszaniem upadku nie tylko chrześcijańskiej tradycji Europy, nie tylko upadkiem Europy jako takiej, nie tylko upadkiem całej europejskiej klasy politycznej od lewa do prawa, ale także unicestwieniem się samej lewackiej lewicy. Samounicestwieniem.

 

No bo popatrzmy. (za Manczak Leszek – Świat się zmienia)

 

Świat się zmienia, a przyczyną są dylematy prokreacyjne. Kultura, która odziedziczą nasze dzieci będzie zupełnie inna od tej, którą znamy. Truizm? Popatrzmy. Aby kultura miała ciągłość, wskaźnik narodzin musi na poziomie 2,11 dziecka na rodzinę. Według badań historycznych, żadna kultura nie zdołała podwyższyć wskaźnika urodzin, jeśli był on niższy niż 1,9, a wskaźnik na poziomie  1,3 wręcz uniemożliwia odwrócenie tej tendencji, jako że powrót do poprzedniego poziomu populacji zająłby  od 80 do 100 lat. W tym czasie zmieni się wszystko, i ekonomia i kultura.

 

Gdy dwie pary rodziców mają po jednym dziecku, jest o połowę mniej dzieci niż rodziców. Jeżeli te dzieci mają także po jednym dziecku, jest cztery razy mniej wnucząt niż dziadków. Jeżeli tylko milion dzieci urodziło się w 2006 roku, trudno jest mieć dwa miliony dorosłych wchodzących w wiek produkcyjny w 2026 roku. Gdy kurczy się populacja, upada także kultura.

 

W 2007 roku wskaźnik urodzin wynosił we Francji 1,8,  w Anglii 1,6, w Grecji 1,3, w Niemczech 1,3, w Italii 1,2, w Hiszpanii 1,1 a w Krajach Unii Europejskiej średnio 1,38. Badania historyczne mówią, że tych danych nie da się już odwrócić. Jest tylko kwestią czasu, kiedy Europa, jaką znamy, przestanie istnieć.

 

Ale populacja Europy rośnie, bo mamy imigrację. Islamską. Z całego wzrostu populacji w Europie od 1990 roku aż 90% było jej skutkiem.  Francja ma wskaźnik 1,8, ale francuscy muzułmanie mają po 8 dzieci na rodziną. Na południu Francji, kiedyś tradycyjnie katolickim,  więcej jest dzisiaj meczetów niż kościołów. 30% dzieci i młodzieży do 20 roku życia to Muzułmanie. W dużych miastach ten wskaźnik sięga już 45 %. Do 2027 roku jeden na pięciu Francuzów będzie muzułmaninem. Jak się nic nie zmieni, w ciągu 37 lat Francja będzie republiką islamską.

W ciągu ostatnich 30 lat populacja muzułmanów w Wielkiej Brytanii wzrosła z 82 tys. do 2,5 mln. Jest tam ponad 1000 meczetów. W Holandii 50% wszystkich noworodków to dzieci muzułmanów. Jak tendencja się utrzyma, połowa populacji Holandii będzie za 15 lat muzułmańska. W Rosji jest 23 mln muzułmanów, czyli 20 % Rosjan. Niedługo muzułmanie stanowić będą 40 % rosyjskiej armii. W Belgii 25 % populacji i 50% noworodków to muzułmanie. Do 2015 roku 1/3 wszystkich dzieci będzie się rodziło w rodzinach muzułmańskich.

 

Nie będę wyliczał dalej. Równie źle jest w Niemczech, USA, Kanadzie. Islam odniesie w Europie zwycięstwo bez użycia broni, bez terrorystów, bomb. 50 mln muzułmanów zmieni Europę w islamską republikę w kilkadziesiąt lat. Należy się spodziewać podwojenia tej liczby w ciągu 20 lat. Wtedy będzie ich 100 mln.

 

Możliwe, że działalność lewackiej lewicy przyśpieszy proces wymierania rdzennych Europejczyków. Ich hasła: jak najmniej dzieci, jak najprzyjemniejsze, najłatwiejsze życie,  jak najłatwiejsza aborcja, łatwa eutanazja, unicestwienie rodziny, znajdują wielu odbiorców w naszym ogłupionym społeczeństwie i nie można wykluczyć, że intensywna indoktrynacja wszystkich mediów spowoduje, że cały ten proces przyśpieszy i zakończy się „zwycięstwem bezsprzecznym”.

 

I będzie to już ostatnie zwycięstwo tej zdegenerowanej części przywódczej naszej starej Europy. Zaraz potem przyjdą muzułmanie, wprowadzą szariat i skończy się sen o wspaniałym nowym świecie, pełnym seksu i łatwego życia i śmierci z wyboru,

 

Bo nie będzie nawet śmierci z wyboru. Jak powiedział Kononowicz, niczego nie będzie.

 

A póki co należy zmienić stare powiedzenie na takie: Jest jeden Allach, Mahomet jest jego prorokiem, a pożyteczni lewicowi idioci są ich wojskiem.

 

 

 







































Zgłoś post do moderacji